Młody Krzysztof Kieślowski uczył się w warszawskim Liceum Technik Teatralnych i to wówczas pokochał teatr wielką miłością. Postanowił zostać reżyserem teatralnym, a ponieważ studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej wiązały się z obowiązkiem zdobycia wcześniej dyplomu wyższej uczelni, postanowił zdawać do Szkoły Filmowej w Łodzi. Choć ostatecznie nie pracował na scenie, to w jego dorobku znalazło się kilka sztuk, które wyreżyserował w Teatrze Telewizji. To najmniej znany i opisany fragment dorobku tego artysty.
W zbiorach ATTK w Sokołowsku przechowywane są scenariusze tych właśnie telewizyjnych ekranizacji teatralnych, zawierające odręczne notatki, komentarze, rysunki Kieślowskiego. Niekiedy to prawdziwe unikaty. Należy do nich opracowany przez reżysera tekst sztuki Zofii Posmysz Wnyki, ostatecznie zrealizowany w Telewizji Polskiej w 1972 roku pod tytułem Pozwolenie na odstrzał. W swym przesłaniu jest to utwór bliski Personelowi (1975) i Spokojowi (1976), ostry, krytyczny, wręcz prowokacyjny. Być może to ze względu na przesłanie wybrzmiewające w ostatnich słowach sztuki (“Ludzie! Wychylajcie się! Warto się wychylać!”) nigdy nie został pokazany w telewizji?
W tym samym roku Kieślowski zrealizował adaptację Noweli szachowej Stefana Zweiga, opowiadania traktującego o jednostce poddanej presji totalitarnego systemu. Przybrało ona formę monodramu w wykonaniu Michała Pawlickiego, który wyemitowano pod tytułem Szach królowi.
W czerwcu 1976 roku Kieślowski zrealizował adaptację słynnej sztuki Williama Gibsona, Dwoje na huśtawce, z Mają Komorowską i Zbigniewem Zapasiewiczem w rolach głównych. Podobnie jak przy poprzednich realizacjach, Kieślowski posłużył się tu rozwiązaniami przeniesionymi z planu filmowego do studia i montażowni telewizyjnej. Czytając tekst tej sztuki w zaciszu sokołowskiego archiwum, warto dla porównania sięgnąć po scenariusze Dekalogu, by poszukać odpowiedzi na zasadne pytanie: co mają one ze sobą wspólnego? Podobnie zrealizowana przez Kieślowskiego telewizyjna ekranizacja Kartoteki Tadeusza Różewicza. Nakręcona jak film, kamerą z ręki, w plenerach Warszawy i w ciasnym mieszkaniu na Ursynowie, natychmiast przywodzi na myśl przestrzenie z Dekalogu.
Kiedy w 1979 roku, czyli roku pracy nad adaptacją sztuki Różewicza, Waldemar Chołodowski zapytał Kieślowskiego: “Czy ciebie interesuje film jako film?”, Kieślowski odpowiedział: “Pisałbym. Gdybym potrafił. Obraz jest za dosłowny. Pisałbym dla teatru…”.
